Prawa autorskie i patenty na rynku zabawek


Dyskusje prasowe, wywołane wygaśnięciem 50-letniego okresu ochronnego patentu na klocki Lego, zwróciły uwagę rodziców, jakie konsekwencje mają patenty na rynku zabawek. Wynalazek Olego Kirka Christiansena towarzyszył wielu pokoleniom na całym świecie. Klocki lego charakteryzowały się nie tylko doskonałą jakością i pomysłem, pozwalającym kształcić wyobraźnię oraz rozwijać zdolności, ale również bardzo wysoką ceną. Klienci płacili przede wszystkim za pomysł, który został opatentowany. Obecnie takie klocki może legalnie produkować każda firma na świecie.

Zabawki dla dzieci mają ogromne znaczenie dla prawidłowego rozwoju naszych pociech. Podobną funkcję spełniają odpowiednio zaprojektowane zabawki dla niemowląt. Od ich funkcji edukacyjnych i poznawczych zależy właściwe kształtowanie indywidualnych zdolności młodego człowieka. Organizacje pozarządowe, broniące praw konsumenckich, bardzo głośno stawiają pytanie, czy właściwe i moralne jest blokowanie dostępu do tego typu pomocy rozwojowych dla dzieci, których rodziców nie stać na wydanie sporej sumy na ich zakup. Zwłaszcza, że koszt innowacyjności, badań naukowych, wdrożeń i innych prac projektowych nie w pełni uzasadniał cenę produktu.

Oczywiście w chwili obecnej tego typu dyskusje mają jedynie charakter publicystyczny. Gospodarka światowa jest opanowana przez korporacje, dla których prawa autorskie stanowią doskonałe źródło przychodów. Na rynku liczy się ten, kto najszybciej zarezerwuje dla siebie odpowiedni patent. O ile większości z nas prawa autorskie nie przeszkadzają, jeśli idzie o specjalistyczne wytwory techniczne, o tyle korporacyjne zawłaszczanie dóbr kultury i sztuki edukacji oraz szans rozwojowych budzić zaczyna nasz uzasadniony sprzeciw.